Malcolm XD – Edukacja

Edukacja
Tytuł: Edukacja
Autor:
Gatunek: ,
Wydawnictwo:
Data wydania: 14.10.2020
Liczba stron: 324
No i mamy EDUKACJĘ! Czwartą już książkę Malcolma XD. Przyznam się, że czytałem dotąd tylko “Emigrację”, no i teraz, “EDUKACJĘ”. Pomijam już tutaj klasyczną internetową kopiujwklejkę o wędkarzu bo tego nie sposób dziś nie znać. “Edukacja”, to książka o edukacji, pracy, imprezach oraz mniejszych i większych tarapatach młodego Malcolma oraz jego wiernego towarzysza w postaci Stomila. Obaj zdążyli już wrócić z emigracji w UK, aby teraz ułożyć sobie życie w stolicy Polski. Stomilowi na studia…

No i mamy EDUKACJĘ! Czwartą już książkę Malcolma XD. Przyznam się, że czytałem dotąd tylko “Emigrację”, no i teraz, “EDUKACJĘ”. Pomijam już tutaj klasyczną internetową kopiujwklejkę o wędkarzu bo tego nie sposób dziś nie znać.

“Edukacja”, to książka o edukacji, pracy, imprezach oraz mniejszych i większych tarapatach młodego Malcolma oraz jego wiernego towarzysza w postaci Stomila. Obaj zdążyli już wrócić z emigracji w UK, aby teraz ułożyć sobie życie w stolicy Polski. Stomilowi na studia nie po drodze za to Malcolm na uczelnię wyższą papiery składa i zostaje przyjęty. W międzyczasie trochę choruje, opowiada o rodzicach a w zasadzie to o swoim starym, pomaga w pracy Stomilowi, odbywa (bez)płatne praktyki u Pana Prezesa – specjalisty od transakcji mieszkaniowych. Wszystko to dzieje się w oparach polskiego absurdu, jak np.:

  • wczasy w Łomży z prawem jazdy w 2 tygodnie (spróbujcie poszukać w internecie takich ośrodków)
  • “profesjonalne” szkoły podrywu prowadzone przez domorosłych “biznesmenów”
  • imprezy i praca na legalnych w swoim czasie mefedronie i podobnych jemu dopalaczach
  • przekręty czyścicieli kamienic
  • skomplikowane zasady działalności fundacji pozarządowych objawiający się marnotrawieniem środków publicznych

Niewątpliwie jednym z najlepszych skutków drukowania internetu w postaci książek Malcolma jest prawdopodobnie fakt, że niektórzy w ogóle zaczęli czytać coś innego niż tablice swoich portali społecznościowych. 

Już miałem pisać obszerną krytykę “Edukacji” jako zlepku past, gdy natknąłem się na wywiad z Malcolmem z którego wynika, że książka jest swoistą adaptacją jego autobiografii.

W jednych prawdziwe jest 70%, w innych 20-30%. Niektóre rozdziały są złożone z kilku realnych zdarzeń. Moja wyprawa pod Warszawę do dziewczyny dilera klefedronu to jest zlepek różnych historii, które rozegrały się w różnym czasie. Ale nie musiałem tam za wiele wymyślać.

Źródło: WP Magazyn

Sama książka mimo swojego wulgarnego języka i prostoty konstrukcji śmieszy i prowokuje do nieobyczajnych salw śmiechu. Jest paszkwilem na stereotypową Polskę i stereotypowych Polaków, wszystkich i nikogo zarazem. 

Malcolm zdaje sobie sprawę z absurdalności całej swojej twórczości i chyba sam nie może uwierzyć, że jego twórczość aż tak przeniknęła do mainstreamu. A nasza fascynacja tym pokazuje, że potrzebujemy nowych form wyrażania naszych zbiorowych ciekawości, obaw i lęków.

Czyli nie przeszkadzają ci pochwały ze strony „liderów opinii” w rodzaju Marcina Mellera, nie odmówiłbyś wywiadu Kindze Rusin?

Absolutnie nie – to również dodatkowo nakręca cały absurd tej sytuacji. Jak być może wiesz, ze względu na anonimowość „występuję” na spotkaniach autorskich pod postacią automatu zręcznościowego – takiego, na jakim grało się kiedyś w bijatyki na wczasach nad morzem. Mam tam wbudowane głośniki, kamery, mikrofony, ekran i mogę normalnie rozmawiać z publicznością. Wyobraź sobie, co by było, gdyby to moje przejście do mainstreamu miało swoją kontynuację i trafiłbym do jakiegoś „Dzień Dobry TVN” czy „Kuba Wojewódzki Show”. Znany prowadzący lub prowadząca siedzieliby w studiu telewizyjnym i gadali do pudełka, w którym siedzi typ opowiadający o tym, że „KARASIE JEDZO GUWNO” [cytat ze wspomnianej pasty o fanatyku wędkarstwa – przyp. MW]. To już byłby chyba absolutny szczyt wszystkiego.

źródło: Czas Kultury

Czytając niektóre wywiady z autorem mam wrażenie, że jest to zaplanowana kpina z mediów, sprawdzenie jaki poziom absurdu będą w stanie usankcjonować swoim nazwiskiem przedstawiciele polskiej elity popkulturowej. Wielu dorosłych ludzi 35+ zapewne czytając tę książkę uśmiechnie się nieraz w duchu zastanawiając się co tu się u licha dzieje? W gąszczu wszechobecnych “kurew”, przekleństw odmienianych na każdej stronie na wszelkie możliwe sposoby, sam zastanawiam się czy może najlepszym towarzystwem do lektury tego dzieła nie byłaby ekipa z browarkiem spod najbliższego monopolowego i gram, hehe, jaranka.

Na pierwszym miejscu w swoich pastach stawiam zawsze humor. Staram się jednak zazwyczaj wpleść do nich coś więcej. Widziałem kilka takich analiz, które zdecydowanie szły za daleko. Używano w nich słów, których ja nawet nie znam, więc tym bardziej nie wiem, jak mógłbym odnosić się w swojej twórczości do zjawisk, o których pisali autorzy.

źródło: Czas Kultury

Przyznam szczerze, że ‘Emigracja” wyciskała ze mnie hektolitry łez towarzyszących głośnemu rechotowi bo traktowałem to jako przedłużenie internetowych past właśnie. Malcolm XD nie pisze książek naukowych ani reporterskich. On artykułuje szeroko pojętą świadomość internetową. Jak sam pisze, jest to w 50% jego historia życia a w 50% fikcja. 

Wielką zaletą „Edukacji” jest, że perfekcyjnie pokazuje Polskę. 
Jest więc cwaniactwo, osiedlowe życie, rozczarowanie tytułową edukacją. Najmocniejszy wątek w książce stanowi jednak historia o czyścicielach kamienic. Choć nie do końca takich, jakich znamy z przekazów medialnych. To raczej ludzie, którzy są archetypem najgorszych cech polskiego przedsiębiorcy, jednocześnie działającymi na prestiżowym rynku nieruchomości.

źródło: Spider’s Web

Malcolm buduje historie poszczególnych rozdziałów rozwijając afery z pierwszych stron gazet jakie miały miejsce na przestrzeni ostatni lat. Nijak się to jednak ma do typowej, znanej nam Polski widzianej z okien i balkonów naszych M4. Nie spotykamy bowiem przecież czyścicieli kamienic na codzień, rozczarowujemy się edukacją głównie z naszej winy, wybierając kierunek, który od początku nie miał przyszłości i tym bardziej raczej nie urządzamy weekendowych przejażdżek z okolicznymi dilerami klefedronu. Historie Malcolma są wyjątkami od reguł i w tym tkwi ich siła. Każdy z nas coś tam słyszał o narkotykach, coś tam o kamienicach i coś tam frankowiczach. Po prostu zabawnie jest przeczytać książkę która fajnie spaja te miejskie legendy w jedną, trzymającą nieraz w napięciu, historię. Bez dorabiania ideologii i przyklejania autorowi łatki moralizatora narodu. Fajnie podejść do książki na luzie i w wolnych chwilach przeczytać 2-3 rozdziały (byle nie w miejscu publicznym). 

Język i styl nie zmienił się. Książka jest mniej biograficzna a bardziej fantazyjna. Pokazuje Polskę 4chanową, Polskę wykopową. Jest przesiąknięta stereotypami i resentymentami na wielu różnych płaszczyznach. Niekoniecznie świadczy to o autorze bo jak się zdaje, jest on uważnym obserwatorem mediów społecznościowych a jego książki są głosem wirtualnej zbiorowej świadomości. 

Książka średnio przypadła mi do gustu i daję jej ocenę 3/5. Jestem teraz na etapie sięgania po książki głębsze, jestem też dosyć sentymentalny i wrażliwy jeżeli chodzi o styl. Gdybym miał ją w rękach 10 lat temu zapewne byłaby megahitem. Myślę, że autor ma już swoich oddanych fanów i do zakupu zachęcać nikogo nie trzeba. Historia jest ciekawa, czyta się szybko (mnie zajęło to dwa popołudnia).

Udostępnij ten wpis