Małgorzata Kalicińska – Zwyczajny facet

Zwyczajny facet
Tytuł: Zwyczajny facet
Gatunek: ,
Wydawnictwo:
Data wydania: 19.10.2010
Liczba stron: 352
Po tę książkę sięgnąłem dzięki sugestii portalu Szukam Książki, który po zaznaczeniu odpowiedzi na kilka zmiennych, takich jak oczekiwana ilość przemocy, seksu czy wulgaryzmów oraz wybraniu gatunku daje nam naprawdę dużo ciekawych propozycji. Ostatnio zaczytywałem się w literaturze naukowej lub samorozwojowej/ułatwiającej adaptację w zmieniającym się szybko cyfrowym otoczeniu (Anders Hansen - Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii, Cal Newport - Praca głęboka oraz Cyfrowy minimalizm). Dla odmiany potrzebowałem odpocząć…

Po tę książkę sięgnąłem dzięki sugestii portalu Szukam Książki, który po zaznaczeniu odpowiedzi na kilka zmiennych, takich jak oczekiwana ilość przemocy, seksu czy wulgaryzmów oraz wybraniu gatunku daje nam naprawdę dużo ciekawych propozycji.

Ostatnio zaczytywałem się w literaturze naukowej lub samorozwojowej/ułatwiającej adaptację w zmieniającym się szybko cyfrowym otoczeniu (Anders Hansen – Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii, Cal Newport – Praca głęboka oraz Cyfrowy minimalizm). Dla odmiany potrzebowałem odpocząć i zagłębić się w jakąś niezobowiązującą a jednocześnie ciekawą historię. 

Zwyczajny facet jest około 50-letnim mężczyzną, Wieśkiem, Wiesławem z północnej Polski. Jest stoczniowcem, jednym z rzeszy osób pozbawionych pracy w wyniku upadku naszego przemysłu stoczniowego. To oddany ojciec, mąż i pracownik. Jego największą wadą jest jego spokój i opanowanie. Jak sam siebie określa po niemal 30 latach małżeństwa, jest „pierdołą”. Pierdołą zaradną w życiu, ale nie we własnym związku. Żeby w domu było dobrze, unikał sporów i kłótni a te już trwające wygaszał biorąc winę na siebie.

Zawsze dom na pierwszym miejscu, Joanna, dzieci – ja na szarym końcu. Takiego mnie sobie wychowała. Dałem się bezboleśnie, bo większość z nas, tatuśków, wówczas tak właśnie żyło – cała energia na dorabianie się meblościanki, samochodu, domku, brzucha, zawału… Póki było dobrze, to… było dobrze i już. Nie zadawałem sobie pytań o to, czy mógłbym inaczej. I…uciekł kawał życia. 

W całej rozpiętości męskich wzorców i zachowań ten jest przykładem łagodności i uległości. Lektura tej książki pozwala spojrzeć z dystansem na siebie samego, na swój związek i na rolę osób go tworzących. Analiza osadzona w fabule lepiej się zapamiętuje i jest łatwiej dostrzegalna w życiu codziennym niż sucha książkowa teoria. 

Perypetie życiowe Wieśka związane z pracą za granicą są tłem dla głównego wątku i stanowią barwny i ciekawy opis innego, zimnego świata – Finlandii.

Najbardziej do książki przekonały mnie osobiste przemyślenia bohatera, jego introspekcja i funkcja moralizatorska jaka z tego wynika. Nie ma tu złotych myśli, którymi warto by zasypywać fejsowego walla, ale czasem natkniemy się na sentymentalne przemyślenia, które każdy z nas skrywa a czasem takie od których każdy w jakiś sposób próbuje uciec.

Czasem ta samotność aż boli, gdy nie ma z kim pogadać. Przyjaciele, to za mało. Pusty dom, cisza rozganiana muzyką, nikogo kto by tę ciszę zburzył, zachwiał codzienną rutyna, coś mówił, robił inaczej niż ja.

Książka ma też trochę maleńkich perwersji, trochę pikanterii i kilka zaskakująco szczegółowych opisów zważywszy na to, że autorka, to kobieta.

To tam Joanna pierwszy raz, sama z siebie zrobiła mi loda. Wtedy mówiło się „strzelić francuza”.

 

Facetowi to imponuje, taka mieszanka – orgazmy i pienia nad jego męskością. Oblewanie miłością, megamiłością i uwielbieniem. To było jak narkotyk. Zaczynałem tego potrzebować bardziej niż rutynowych wytrysków w ramionach prostej Wiesi czy gorącej Marii.

Jeżeli nie szukacie kryminału, nagłych zwrotów akcji a tym bardziej grozy, to książka ta ma do zaoferowania ciekawe, spokojne, sielankowe tło przeplatane przemyśleniami dojrzałego mężczyzny o życiu, związkach, kobietach i rodzinie. Jest jak rozmowa z ojcem, której nigdy nie odbyliśmy.

Napisałam Zwyczajnego faceta, bo tacy istnieją. Nie rzucają się w oczy, są cisi, nie narzekają, cierpliwie znosząc swój los. Dyskretni, a może wstydliwi?Temat przemocy psychicznej dotyczy głównie kobiet, ale i one bywają niebezpieczne,głośne, trudne, „awanturne”. Głupota, podłość i inne cechy ludzkie nie posiadają określonej płci. Według mnie (jestem emancypantką) są dobrzy i źli ludzie, a nie anielskie kobiety i wredni faceci. Chyba zauważyłam problem i opisałam go – po prostu.
Tak powstają książki. Życzę dobrej lektury!

Małgorzata Kalicińska

 

Udostępnij ten wpis