Wpływ resentymentu na wartościowanie

Resentyment – pojęcie filozoficzne, oznaczające zjawisko tworzenia iluzorycznych wartości oraz ocen moralnych jako rekompensaty własnych niemocy i ograniczeń. Teorię resentymentu sformułował niemiecki filozof Fryderyk Nietzsche.

Pojęcie resentymentu jest ilustrowane znaną bajką Ezopa o lisie i kwaśnych winogronach. Lis, który nie zdołał dosięgnąć winogron, odchodzi mówiąc, że I tak były kwaśne.

Przed przystąpieniem do analizy resentymentu chciałbym pokrótce omówić dwa nietzscheańskie typy moralności: moralność panów i moralność niewolników. Zasadnicza różnica między nimi polega na tym, w jaki sposób pojmowane jest przez nie dobro. Moralność panów  wywodzi się z pojęcia dobra i na nim się skupia. Istotne jest tylko to, co wzmaga siłę jednostki, jej moc. Dla moralności niewolnika dobro ogranicza się tylko do przynoszenia ulgi w cierpieniu, a cechą charakterystyczną tej moralności jest popadanie w resentyment.

„Resentyment – to duchowe samozatrucie, które ma ściśle określone przyczyny i skutki. Jest to trwałe nastawienie psychiczne, które rodzi się, kiedy określone odruchy uczuciowe i namiętności – same przez się normalne i zasadniczo wchodzące w skład ludzkiej natury – ulegają systematycznie stłumieniu i nie zostają rozładowane, pociągając za sobą pewne trwałe skłonności do określonego rodzaju złudzeń co do wartości i odpowiadających im sądów wartościujących. Odruchami uczuciowymi i namiętnościami, które przede wszystkim wchodzą tu w grę, są: mściwe uczucie i odruch zemsty, nienawiść, złośliwość, zazdrość, zawiść, szyderstwo”[1]. Tak Scheler, za Nietzschem charakteryzuje zjawisko resentymentu. Nietzsche uważa, że najdonioślejszą formę resentyment zyskał w doktrynach chrześcijańskich, przede wszystkim w głoszonej tam miłości, która, jak uważa, wyrosła z żydowskiej zemsty i nienawiści. Resentyment jest tego rodzaju zjawiskiem, które raz uruchomione w jednostce stanowi samonapędzający się proces powolnej degradacji systemu wartości.

Scheler pisze, że „u źródeł resentymentu leży […] nastawienie na porównywanie wartości własnej z cudzą”[2]. Jeśli samo porównywanie nie jest jeszcze niczym negatywnym w swych konsekwencjach, to sposób w jaki może ono być przeprowadzane pozostawia możliwość popadnięcia w resentyment. „Człowiek dystyngowany przeżywa wartości, zanim je porówna; człowiek pospolity  – dopiero podczas porównania i przez porównanie”[3]. Ten pierwszy, to arywista – człowiek,  u którego z porównaniem wiąże się siła i moc. Ten drugi zaś, to słaba odmiana człowieka, który wartości nie dostrzega inaczej niż przez porównanie ich z innymi i nie inaczej niż przez mierzenie ich własną miarą (większa, mniejsza; wyższa, niższa).

Wartościowanie zmienia się już w ujęciu ja – inny, gdyż człowiek ogarnięty resentymentem w przeciwieństwie do jednostki silnej, próbuje za każdym razem, kiedy porównuje się z innym, dowodzić swych własnych wartości. Robi to, jakby w strachu przed wszelką innością. Sam w sobie nie potrafi znaleźć żadnej podpory, solidnego gruntu na którym swoje własne wartości mógłby osadzić i pielęgnować je w oderwaniu od innych. W przypadku braku takowego, następuje zazwyczaj wartościowanie zdążające do umniejszenia wartości tych, które są widoczne u innych, a których jednostka nie chce, albo nie może osiągnąć.

Człowiek, którego dusza zatruta jest takim jadem stara się deprecjonować te wartości, których osiągnięcie jest w żaden sposób niemożliwe, szczególnie wartości dóbr, bo „któż nie wyczuwał np. tej tendencji w tak częstych w obrębie obyczajowości drobnomieszczańskiej pochwałach „zadowolenia”, „prostoty”, „oszczędności” albo w wypowiedziach typu: ten „tani” pierścionek albo tamta „tania” potrawa są przecież w dodatku znacznie „lepsze” od droższych”[4].

Resentymentem ogarnięty jest też stosunek ludzi młodszych do starszych. Jak zauważa Scheler, jeżeli osoba umiejętnie i w pełni realizowała wartości przynależne pewnym określonym szczeblom wieku, to o resentymencie nie byłoby mowy. Jeżeli jednak na którymś z tych szczebli nie można było doznać pewnych wartości, albo też nie pozostawiło się jej w porę, to w takim „wypadku ucieka się przed bolesnymi wspomnieniami młodości i unika się ich, co z kolei odbija się znowu na możliwości zrozumienia za ich pośrednictwem ludzi młodszych; a zarazem występuje też tendencja do negowania owych specyficznych wartości. […] Nic dziwnego więc, że w każdej epoce generacja młodsza toczy ciężką walkę z resentymentem starszej”[5]. Uważam, że chodzi tutaj o wszelkie aspekty seksualności, której dzisiejsza wszechobecność (choć trzeba przyznać, nieraz przesadna) tak bardzo nie w smak jest starszej generacji, w której czasach było wręcz odwrotnie, gdzie seksualność trzeba było ukrywać. To samo dotyczy zmiany obyczajowości w każdym jej aspekcie. Wszelka szybka zmiana jest dla starszej generacji czymś subiektywnie złym.

Jak pisze Scheler „formalne przejawy resentymentu mają tu wszędzie tę samą strukturę: afirmuje się, ceni, chwali coś, jakieś A, nie ze względu na jego wewnętrzną jakość, lecz w (niewysłowionej) intencji zanegowania, zdeprecjonowania, zganienia czegoś innego, jakiegoś B”[6].

Resentyment w sposób bardzo istotny wpływa na moralne sądy wartościujące. Scheler nie zgadza się z Nietzschem w kwestii resentymentu jako podstawy prawdziwej moralności, gdyż ta „opiera się na wieczystej hierarchii wartości i odpowiadających jej oczywistych prawach preferencji, które są równie zrozumiałe jak prawdy matematyki”[7]. Autor uważa, że resentyment jest tylko „jednym ze źródeł wywrócenia owego wieczystego porządku w świadomości ludzkiej”[8].

Dobitny przykład Schelera mówiący o tym, że daremne dążenie do uzyskania miłości i szacunku drugiej osoby powoduje, że efekcie szukamy u tej osoby cech ujemnych, które z łatwością mnożymy. Efektem tego jest uspokojenie się i pocieszanie, że tak naprawdę dążenie to było bezpodstawne i nic nie warte. Słowna deprecjacja tego dodatkowo utwierdza w takim przekonaniu a do konkretnej osoby może zaowocować nawet nienawiścią, która tak naprawdę jest bezpodstawna. Kiedy jednak wpływ takiej nienawiści „sięga znacznie głębiej, gdy prowadzi nie do zafałszowania obrazu świata i do nienawiści wobec określonych ludzi i rzeczy, lecz do złudzeń przy odczuwaniu wartości i dopiero na tej podstawie do faktu, który Nietzsche nazywa zafałszowaniem tabel wartości[9]. W tej nowej fazie nie odwraca się wzroku i nie dąży do zniszczenia rzeczy, ludzi itd., którzy są podmiotami owych pozytywnych wartości; ale za to ich wartości, pozytywne i preferowane w normalnym odczuciu i normalnych dążeniach, stają się w nowym odczuciu wartościami negatywnymi”[10].

Człowiek, który nie pojmuje własnej egzystencji, który przez własny lęk i strach deprecjonuje takie wartości jak piękno, życie swobodne i autonomiczne, stał się niewolnikiem w sensie moralnym. Z sentencji „wszystko to przecież marność” czyni swą dewizę życiową, a wartości pozytywne dostrzega w zjawiskach im przeciwstawnych, tj. w ubóstwie, cierpieniu, złu czy śmierci. Kiedy w historii takie myślenie dochodzi do głosu, „niewolnicy” zarażają „panów” i następuje nietzscheańskie zafałszowanie tabel wartości.

Resentyment odnosi największy sukces, kiedy to, co dotychczas było uznawane za dobre, staje się w powszechnym uznaniu złe. Nietzsche uważał, że jądro etyki chrześcijańskiej ma swoje źródło w resentymencie, z czym Scheler się nie zgadzał. Uważał on bowiem, że resentyment miał wpływ na moralność burżuazyjną po XVIII wieku z jej krytycznym punktem w postaci rewolucji francuskiej.

Opisane tu zjawisko w sposób istotny determinuje sądy i zachowania jednostek i całych grup społecznych. Należy mieć baczność na to, aby nieświadomie nie popaść w resentyment, który wdarłszy się do najtęższych umysłów może powodować zmiany całych systemów moralności.

[1]              M. Scheler, Resentyment a moralność, Czytelnik, Warszawa 1997, s. 33 – 34.

[2]              Tamże, s. 46.

[3]              Tamże, s. 48.

[4]              Tamże, s. 76.

[5]              Tamże, s. 59 – 60.

[6]              Tamże, s. 67.

[7]              Tamże, s. 74.

[8]              Tamże.

[9]              Tamże, s. 79.

[10]            Tamże.

Udostępnij ten wpis